Był wściekły na samego siebie, że nie został. Przecież liczyła się dla niego każda chwila, a sprawę z Calder mógł załatwić następnego dnia. Docisnął pedał gazu, żeby jak najszybciej mieć to za sobą. Zaparkował auto, ale nie wysiadł z niego. Oparł ręce na kierownicy i po raz kolejny powtórzył wcześniej ułożoną wypowiedź. Powoli i niechętnie wysiadł z auta i ruszył w kierunku drzwi. Zabrał głęboki wdech i nacisnął dzwonek.
-Lou? -Eleanor była zaskoczona, ale mimo ostatniej nocy na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
-Mogę?- Lou zachowywał powagę
-Jasne. - dziewczyna otwarła szerzej drzwi, aby wpuścić chłopaka. Podeszła do niego i już chciała pocałować, kiedy ten odwrócił głowę, przez co usta Calder wylądowały na pokrytym lekkim zarostem policzku chłopaka.
-Co cię sprowadza?
-Musimy porozmawiać. Poważnie.- odparł Louis. Eleanor przeczuwała, że nie będzie to miły wieczór. Usiedli na kanapie.
-Może się czegoś napijesz?
-Nie, dziękuję. Nie przeciągajmy tego.-wziął głęboki oddech-Nie możemy być razem.-wypalił.
-Dlaczego?- wyszeptała, kiedy w jej oczach powoli zbierały się łzy. Louis nienawidził, kiedy dziewczyna płakała. Jakakolwiek. Zawsze miał wyrzuty sumienia i mięknął. Ale nie tym razem... Nie mógł.
-To skomplikowane...
-Masz kogoś? To wcale nie jest skomplikowane!- Eleanor prawie krzyczała.
-Nie, ty nie rozumiesz...
-Już nie rozumiem!
-Ja... Czuję , że jestem gejem!- wyrzucił z siebie. Poczuł się lżej. Pierwszy raz przyznał to przed sobą na głos-Tak, jestem nim.-powtórzył, jakby chciał się jeszcze bardziej do tego przekonać. Eleanor znieruchomiała. Oboje wstali. "Jak to możliwe?!" przemknęło przez jej głowę.
-Wyjdź....Wyjdź natychmiast!-zaczęła popychać go w kierunku drzwi- Wyjdź pedale!- zatrzasnęła drzwi. Louis zesztywniał. Pedale ? To zabolało. Bardzo...
Usiadł za kierownicą. Poczuł się źle. To było zwykłe słowo. Ulotne. Niewidzialne. Nietrwałe. Wypowiedziane przez osobę, która dawno nic dla niego nie znaczyła. Ale jednak bolało.
Odpalił silnik i powoli ruszył przez miasto. O tej godzinie drogi były puste, ponieważ ludzie woleli zwiedzać Londyn nocą spacerując.
Tomlinson wybrał dłuższą trasę. Obok domu Harry'ego. Zatrzymał się i wahał przez chwilę. Widział łunę światła . "Nie śpi." . Harry nie spał przy filmach. Louis odpiął pas i wyjął kluczyki ze stacyjki. Ale nie wyszedł. Bawił się breloczkiem przy kluczach. Chciał tam być. Obejrzeć po raz setny 'To właśnie miłość'. To nieważne, że oboje znają ten film na pamięć. Każdą kwestię. Byliby razem...
Harry podszedł do okna, zwabiony dźwiękiem silnika. Odchylił lekko zasłonę. Przed domem stało czarne, terenowe auto. Znał je. W środku siedział Louis ze spuszczoną głową.
Harry ledwo ucieszył się, że chłopak wrócił, kiedy nagle szatyn przekręcił kluczyki i po prostu odjechał. Stchórzył? Harry'emu zrobiło się przykro. Mógłby w tym momencie wymyślać różne scenariusze, ale nie chciał. Wolał wyłączyć film i iść spać, niż robić sobie jakiekolwiek nadzieje, czy denerwować się bardziej.
NASTĘPNEGO DNIA
Pokój rozświetlało coraz więcej promienie słabnącego, jesiennego słońca.
Obudził się, spojrzał na zegar. 11:18. Nie chciał wstawać. Nie chciało mu się nic. W końcu dzisiaj mieli wolne. Nawet nie wiedział, czy w domu jest jakiekolwiek jedzenie.
Wygramolił się z łóżka, przeczesał palcami włosy i udał się do kuchni. Otwarł lodówkę. Pusto. Wstawił wodę na herbatę i zabrał jabłko. Usiadł na kanapie w salonie i chwycił pilota. Przez długi czas tylko przełączał kanały, zanim znalazł coś co mogłoby przykuć jego uwagę choćby na 5 minut. Po około pół godziny do wstania z kanapy zmusił go dzwonek do drzwi.
-Nialler?- zdziwił się Louis
-A kto inny? - zapytał blondyn, wchodząc do środka - Przecież sam kazałeś mi przyjść.
-Po co?
-Po płytę The Fray!-Irlandczyk przewrócił oczami.
-Jezu! Sorry! Zapomniałem!-Louis poszedł do sypialni, a gdy wrócił, Horan popijał kawę w kuchni. Louis usiadł naprzeciwko, zalewając sobie drugą herbatę.
-Co słychać?
-Wszystko OK. Chyba...-Louis upił łyk herbaty, a Niall zlustrował go wzrokiem.
-Nie kłam-rzucił krótko. Louis uniósł lekko brwi -Przecież widzę, że nie.
-Zerwałem z Eleanor.-Niall odłożył kubek i otworzył szerzej oczy.
-Przykro mi... -wydusił, nie wiedząc, co powiedzieć.
-A mnie nie.
-Co?-Irlandczyk o mało nie zakrztusił się kawą.
-Tak po prostu. - odparł spokojnie szatyn.
-W sensie, jak w filmach? Miłość się wypaliła i takie tam?
-Tak. Między innymi.-widząc niezrozumienie na twarzy przyjaciela, Louis wziął głęboki oddech. "Teraz albo nigdy. To twój najlepszy kumpel." - Jestem gejem.-po raz drugi, tak jak w przypadku Eleanor, poczuł ulgę mieszającą się ze strachem. Twarz kumpla przybrała nieodgadniony wyraz, co zakłopotało Tomlinson'a. - Nie bój się Nialler, nie jestem pedofilem i nie lecę na was-dodał szybko, na co blondyn zaśmiał się lekko.
-Spoko. Nie boję się o to. Tylko... skąd wiesz, że nim jesteś? Skąd wiesz, że po prostu nie przestałeś kochać Calder? Brak miłości nie zawsze wiąże się ze zmianą orientacji.-zauważył. No właśnie. Jedynym innym powodem był Harry. A raczej to, w co przerodziła się przyjaźń ze strony Louis'a. Ale miał tak bez niczego powiedzieć Niall'owi "zakochałem się w Harry'm" ?
-Nie czuję pociągu do dziewczyn-odpowiedział wymijająco.
-Może żadna nie miała czym zwrócić uwagi? - Niall wciąż wiercił dziurę w Lou.
-Nie, Niall. Poza tym wszystkim, ja to po prostu czuję.
-Masz kogoś?-Louis podniósł wzrok znad kubka -Albo zakochałeś się w kimś? - intensywność wzroku starszego chłopaka onieśmieliła lekko blondyna.
-Skąd takie pytanie?- zapadła cisza. Irlandczyk spuścił głowę. Zabrał łyka kawy, aby zyskać na czasie. Louis domyślał się wszystkiego, ale chciał, żeby to padło z jego ust.
-No bo... wczoraj.. Zayn mi powiedział. -nieśmiało spojrzał na Lou, chcąc uchwycić jego wzrok, ale ten odwrócił głowę i zaczął nią kręcić-Martwiłem się o ciebie.
-Nie potwierdziłem, że chodzi o Harry'ego.
-Ale też nie zaprzeczyłeś. Kiedy coś nie jest tym, na co wygląda, po prostu to mówisz. Nie zachowujesz się, jakbyś bał się prawdy. Znam cię już pewien czas. - cisza zapadła na dłuższy moment-Co teraz zamierzasz zrobić?
-Z czym?
-Z Harry'm.
-Nic. Bo nic nie mogę.
-Dlaczego tak uważasz? - zapytał Niall zdziwiony bezsilnością przyjaciela.
-Niall, on jest hetero. Ja jestem homo. On traktuje mnie jak przyjaciela. Ja jego bardziej.-w oczach Louis'a bez problemu dało się dostrzec smutek. Jego oczy zawsze mówiły prawdę.
-Przykre...
-Ale prawdziwe...
***
Kolejny rozdział za nami. Mam nadzieję, że przyjmiecie go tak dobrze jak ostatni. Na prośbę jednej z czytelniczek zmieniłam czcionkę. Mam nadzieję, że teraz jest lepiej. Dziękuję ♥


Fajnie się czytało ten rozdział. Dobrze że Lou zerwał z Elką skoro i tak nic do niej nie czuł. Dobrze że tak zrobił i nie żył w związku opartym na kłamstwie. Rozmowa z Niall'em była bardzo ciekawa i taka prawdziwa. Życiowa. Czekam na następny! :DD
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba :3 Dzięki, że dałaś mi linka, bo na prawdę wspaniale piszesz.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny <3
Dobra miałam napisać szczery komentarz więc jestem. Tak jak ty jestem amatorem, ale jeżeli mogę zwrócić uwagę i dać parę rad to z chęcią to zrobię. Mogłabyś pisać bardziej dłuższe zdania, rozbudować je np. Zamiast'Wstawił wodę na herbatę i zabrał jabłko' to Wstawił wodę na swoją ulubioną herbatę po czym jedząc jabłko udał się do salonu. Mogłabyś także zamieścić opisy uczuć, miejsca, ubioru np. Zamiast' Pokój rozświetlało coraz więcej promienie słabnącego, jesiennego słońca.Do mojego pokoju przez szpary między żaluzjami wkradały się promyki jesiennego słońca, które z każdą chwilą się nasilały. Błąd nie coraz więcej tylko coraz bardziej. Co do fabuły jest ona coraz bardziej niepowtarzalna, więc cieszę się, że mogę je przeczytać. Mam nadzieję, że pomogłam Ci i nie obrazisz się za moje rady. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Oczywiście jeżeli przeszkadza ci sposób pisania jaki ci podsunęłam to nie musisz go na siłę wprowadzać. Jeżeli mogłabyś mnie informować na moim tt; @x_rainbowlou.
OdpowiedzUsuńPozrawiam Nela
Pisząc początek zabrakło mi weny. Nie zmieniałam tego, bo zapomniałam. Dziękuję za rady. Nie obraże się za nie, bo ich potrzebuję ;) ♥
UsuńRozdział tak jak poprzedni, zajebisty. Fajnie, że Lou zerwał z Eleanor i że miał odwagę przyznać się przed nią, że jest gejem. Czekam na następny. ♥
OdpowiedzUsuńrozdział genialny i fajnie, że Lou zerwał z El, chociaż szkoda, że ona tak zareagowała i wyzwała od pedałów ;/
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że Niall największy shipper zdziała coś i w najbliższym czasie zmusi Lou żeby zaczął działać i będzie jakiś Larryyyy :3
Pozdrawiam xxx
@larreh_forever
masz talent, rozdział doskonały jak poprzedni :3 uwielbiam to
OdpowiedzUsuńksjhfukfb
OdpowiedzUsuńJest idealny. Twój styl pisania i wgl, to coś niezwykłego.
Ja chcę Larry moments, zaraz, teraz!
Cudownie piszesz ! Pierwszy rozdział był cudowny a ten jeszcze lepszy ^^ czekam na następne @OpsHiPayne
OdpowiedzUsuńO Boże, to jest absolutnie genialne! Pisz szybciej i jak najdłuższe rozdziały, proszę <3 Kocham to opowiadanie *-*
OdpowiedzUsuń/@AnnYurisistable
Szkoda mi Louisa :( No ala coż, chyba nic nie poradzi na sytuację z Harrym. Fajnie, że piszesz dłuższe rozdziały, jest co poczytać ;) +Obserwujemy?
OdpowiedzUsuńZaobserwowałam ♥
UsuńGIVE. ME. CHOERA JASNA. MORE!1!!!!1jedenoneone :D
OdpowiedzUsuńok! nadrabiam zaległości, więc komentarz będzie pod każdym rozdziałem :)
OdpowiedzUsuńPo pierwsze: reakcja El - spodziewałam się nawet tego, że Lou oberwie w twarz. Ale słowa ranią równie mocno. Dlatego plus za to!
Po drugie: zdanie 'Byliby razem...' rozwaliło mnie na cząsteczki. Wyobraziłam sobie, jak Lou siedzi w samochodzie, jak walczy ze sobą żeby wejść do Hazzy... I ta spuszczona głowa - szkoda, że nie zaryzykował, ale nie można przecież od razu wszystkiego słodzić, nie? :)
Po trzecie: Niall! <3 dobrze by było jakby wspierał Louisa i namawiał go do podjęcia wyraźniejszych kroków :)
A poza tym trochę brakuje mi opisów - nie jest źle ! Z rozdziału na rozdział poprawiasz się w pisaniu, a ja się może nawet trochę czepiam - ale lubię jak w dialogi wplecionych jest więcej opisów :)
No i uciekam czytać dalej !
Agnes